Strona główna Zagraniczne oferty pracy Praca za granicą Praca w wakacje za granicą, czyli ahoj, przygodo!

Praca w wakacje za granicą, czyli ahoj, przygodo!

Praca w wakacje za granicą, czyli ahoj, przygodo!
2.89K
0

Każdy wyjazd za granicę w poszukiwaniu pracy to inna historia. Czasem smutna, czasem wesoła, ale niemal zawsze obfitująca w doświadczenia przydatne w życiu. Porozmawialiśmy z ludźmi, dla których emigracja stała się trampoliną do dalszej kariery.

 

Maciej pierwszy raz pojechał do Norwegii pod koniec liceum. Spodobało mu się tak bardzo, że kolejne wyjazdy stały się dla niego wakacyjną tradycją. Paulina wybrała Irlandię po tym, jak nie mogła znaleźć pracy po studiach. Mieszka tam już od pięciu lat i jeśli wyjedzie, to do Kanady. Dla Pawła pobyt w Niemczech miał trwać kilka dni, mieszka tam już od pięciu lat.

 

Malujemy domki

To historia, jakich wiele. Maciek miał 19 lat, był świeżo po maturze i wyborze studiów. Od zakończenia liceum do pierwszych zajęć na uczelni były trzy miesiące wakacji – najdłuższe lato w życiu. – Znajomi robili różnie. Niektórzy pakowali plecaki i ruszali stopem po Europie. Inni pracowali w Polsce – w rodzinnych firmach albo innych lokalnych biznesach. Mnie ciągnęło na północ. Byliśmy parę lat po wstąpieniu do Unii, wszyscy pełni entuzjazmu, że jesteśmy w Europie. Skrzyknąłem kolegów i pojechaliśmy starą skodą do Norwegii – opowiada Maciek.

Chłopak pochodzi spod Opola, gdzie raczej nie jest łatwo znaleźć ciekawe zajęcie. Plan był prosty.

– Spakować sprzęt malarski, zrzucić się na paliwo, wypchać bagażnik konserwami i zupkami chińskimi, a potem… Potem się pomyśli. Przecież każdy Norweg zapłaci nam kupę pieniędzy za malowanie domków. Takie przynajmniej słyszeliśmy opowieści – śmieje się Maciek.

Jak było w praktyce? Nie tak łatwo. Młodym absolwentom liceum nie przyszło do głowy, żeby przed wyjazdem np. sprawdzić, jakie formalności należy załatwić, aby podjąć legalną pracę. A tej mniej legalnej – jak się okazało – nie było tak dużo, jak się spodziewali. W końcu jednak udało im się dostać zlecenie na malowanie domu. Załatwił je Polak, którego spotkali na miejscu. – Potem się okazało, że on sam został wynajęty do tego zadania, ale znalazł sobie tanich podwykonawców. Właściciel zapłacił jemu, on nam. Czy zostaliśmy oszukani? Może i tak, ale ostatecznie każdy wyszedł na swoje – śmieje się Maciek.

To zlecenie było jednak kluczowe, bo dało grupie śmiałków zarobek na dalsze utrzymanie. Ostatecznie spędzili oni w Norwegii trzy miesiące, a zarobione pieniądze pozwoliły na utrzymanie się na studiach. Zdobyte doświadczenie sprawiło, że kolejne wyjazdy były już o wiele łatwiejsze. Obecnie Maciek do Norwegii już nie jeździ. Po studiach, gdy zorientował się, że w Polsce nie ma pracy dla politologów, pojechał po raz ostatni. Pieniądze zainwestował w rozkręcenie własnej firmy. Teraz jest stolarzem w swojej rodzinnej miejscowości.

 

Kawa podana z uśmiechem

Paulinę zawsze ciągnęło do dużego miasta. To dlatego na studia wybrała Wrocław, mimo że bliżej jej było do Lublina. – To chyba to odwieczne przyciąganie „zachodu”. Przyjechałam kiedyś do Wrocławia w liceum, bo tutaj studiowała moja siostra. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia – wspomina Paulina. To właśnie w stolicy Dolnego Śląska Paulina spędziła kolejne pięć lat życia. Studiowała pedagogikę, bo marzyła o pracy nauczycielki. Dorabiała, pracując w knajpach.

– Bardzo lubiłam tę pracę, choć nie należała do najłatwiejszych. Pracowałam popołudniami, do tego miałam zajęte wszystkie weekendy. Oczywiście, można było inaczej, ale wtedy były najlepsze napiwki – opowiada Paulina.

Po studiach okazało się, że znalezienie pracy w zawodzie graniczy z cudem. Zwłaszcza gdy nie ma się znajomości albo oszczędzonych sporych sum pieniędzy. Ewentualnie doświadczenia, ale tego Paulina nie mogła zdobyć w trakcie studiów, bo potrzebowała pieniędzy na utrzymanie.

– Błędne koło się zamyka. Po roku miałam dość. Zaczęłam myśleć o wyjeździe. Przekonała mnie koleżanka, która zaraz po odbiorze dyplomu wyemigrowała do Cork w Irlandii. Podjęłam szybką decyzję – teraz albo nigdy – opowiada Paulina.

Od wyjazdu minęły już dwa lata. Czy żałuje swojej decyzji?

 

Dokończenie tekstu znajdziecie Państwo w najnowszym numerze ” Pracy za granicą”. Gazeta dostępna jest w kioskach i e-kioskach w całym kraju i za granicą.

 Michał Torz

(2893)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twitter
praca_zagranica on Twitter
34 people follow praca_zagranica
Twitter Pic Atlinski Twitter Pic lukasz19 Twitter Pic KantorCe Twitter Pic 538b0480 Twitter Pic Monika96 Twitter Pic mTlumacz Twitter Pic YaajobP Twitter Pic Rafa6022