Irlandia rozkwita!

Irlandia rozkwita!
999
0
Zielona Wyspa zmierza w dobrym kierunku. Potwierdzeniem tego są prognozy dotyczące irlandzkiej gospodarki i rynku pracy na 2017 r. Jednak do hurraoptymizmu daleko, Brexit może znacznie pogorszyć sytuację.

 

Od 1 stycznia przyszłego roku płaca minimalna w Irlandii będzie wynosić 9,25 euro brutto za godzinę. To 10 centów więcej niż obecna stawka, która została wprowadzona 1 stycznia 2016 r. Zmiana jest symboliczna, ale od 1 lipca 2011 r. najniższe ustawowo wynagrodzenie nie było w ogóle podnoszone. Wcześniej zostało nawet obniżone, co miało związek z trudną sytuacją gospodarczą.

Z badania przeprowadzonego przez Ibec wynika, że w 2017 r. 71% pracodawców zamierza podnieść podstawowe pensje. Pracownicy mają zarabiać średnio 2% więcej. Planowane podwyżki są więc na takim samym poziomie jak w trzech ostatnich latach. Kto może spodziewać się zmian na lepsze? Najczęściej zapowiedzi dotyczyły sektora high-tech i większych firm, a najrzadziej MŚP oraz sektora usług. Choć poprawia się sytuacja gospodarcza na Wyspie, to część pracodawców jeszcze nie może sobie pozwolić na podniesienie wynagrodzeń. Spośród ankietowanych firm 42% planuje zwiększenie liczby pracowników w nadchodzących miesiącach.

‒ Od przyszłego roku wzrosną państwowe emerytury o 5 euro tygodniowo, a także wszystkie rodzaje zasiłków dla bezrobotnych i poszukujących pracy, również o 5 euro tygodniowo. Jednocześnie zmniejszą się obciążenia podatkowe pracy, Universal Social Charge (USC) został zredukowany o 0,5% i będzie wynosił od 0,5%, poprzez 2,5% do 5%. Stawka dla najlepiej zarabiających pozostanie bez zmian i wyniesie 8% dla rocznych dochodów powyżej 70 044 euro – opisuje Robert Bąk, II sekretarz z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Dublinie.

W 2017 r. zostanie wprowadzona nowa propozycja wsparcia dla osób bezrobotnych, co zapowiedział minister ochrony socjalnej Leo Varadkar. Decyzja ta ma związek z zakończeniem realizacji programu JobBridge.

 

Optymizm, ale…

Do końca 2016 r. bezrobocie spadnie do 8,3%, a w 2017 r. ma wynieść 7,7%. W br. liczba zatrudnionych wzrośnie o 2,6%, a w przyszłym o 1,5%. Tak przynajmniej wynika z kwartalnego raportu opublikowanego w październiku przez Central Bank of Ireland. Autorzy dokumentu uważają, że w br. PKB podskoczy o 4,5%, a w kolejnym o 3,6%. – Prognozy są optymistyczne, ale pozostają w cieniu Brexitu. Nikt w zasadzie nie wie, co się wydarzy, kiedy Wielka Brytania zacznie wychodzić z UE. Na razie skutki są odczuwalne dla firm, które importują tanio, ale zysk z eksportu jest mniejszy – mówi Barnaba Dorda ze związku zawodowego SIPTU.

Wkrótce po ogłoszeniu wyników referendum pojawiły się spekulacje dotyczące przepływu pracowników znad Tamizy na Zieloną Wyspę. – Jednak sytuacja taka nie nastąpiła i nikt nie przewiduje, aby miało się to zmienić. Wielka Brytania ma stabilny rynek pracy, który w dużej mierze opiera się na imigrantach – mówi Mateusz Miś z agencji pracy Ward Personnel.

Według Roberta Bąka w 2017 r. cechą charakterystyczną może być brak rąk do pracy, co prawdopodobnie wymusi dalsze podwyżki stawki godzinowej. – Już dziś wskaźnik zatrudnienia wrócił do poziomu tego sprzed kryzysu. Liczba pracujących w gospodarce przekroczyła 2 mln osób, przy liczbie zaledwie 286 490 osób pobierających różnego rodzaju zasiłki dla bezrobotnych i poszukujących pracy – informuje nasz rozmówca z Ambasady RP w Dublinie.

 

Most wanted

Obecnie najlepsza sytuacja na rynku pracy panuje w stolicy. – Niemal wszyscy pracodawcy w tym mieście narzekają na brak chętnych do podjęcia najprostszych prac, np. w kawiarniach, restauracjach czy przy sprzątaniu. Godzinowe stawki rozpoczynają się od 11 euro – opisuje Robert Bąk. Zwraca uwagę, że w wielu regionach Zielonej Wyspy ożywienie w gospodarce nie jest jeszcze tak silnie odczuwane. To się przekłada na niższe wynagrodzenia oraz więcej kandydatów poszukujących zatrudnienia. Lepsza sytuacja jest w miastach takich jak Cork, Galway, Wexford, Waterford niż w regionach typowo wiejskich.

‒ Przewiduje się, że do 2020 r. powstanie ok. 45 tys. nowych miejsc pracy w sektorze produkcji i dystrybucji. Ostatnio jedna z większych firm poszukiwała nowych pracowników w Polsce. Dobrze się też wróży sektorowi turystycznemu. Znowu jest zapotrzebowanie na robotników budowlanych, w tym spawaczy – mówi Barnaba Dorda.

Budownictwo przeżywa kolejny mały boom. Dzięki temu rozkwitają takie sektory jak transport, sprzedaż hurtowa i detaliczna, a także turystyka. – Najbardziej wzrośnie zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju budowlańców, od pomocnika przez wykwalifikowanych pracowników po kadry czy inżynierów. Duża liczba nowych zakładów farmaceutycznych pozwala myśleć, że tam też potrzebny będzie personel, od pracowników ogólnych do specjalistów z tej dziedziny – opisuje jeden z rekruterów. Jego zdaniem pojawi się sporo propozycji związanych z obsługą klienta. Zwłaszcza dla kandydatów posługujących się co najmniej dwoma językami obcymi.

Można spodziewać się też ofert z branży motoryzacyjnej. – Mamy informację, że pracodawcy będą rekrutować lakierników, blacharzy i mechaników. W Irlandii brakuje osób uczących się w tych zawodach – mówi Marcin Węgier z agencji pośrednictwa pracy GlobalForce.

 

Patrząc na Londyn

Nastroje na Zielonej Wyspie może znacznie popsuć Brexit. Irlandia jest w dużym stopniu uzależniona od brytyjskiego rynku zbytu. – Ponad 41% eksportu sektora rolno-spożywczego lokowane jest w Wielkiej Brytanii. Załamanie się kursu funta spowodowało gwałtowny spadek opłacalności tego typu transakcji. Głośne są przypadki kilku bankructw hodowców pieczarek, którzy 9 na 10 wyhodowanych przez siebie grzybów wysyłali do Wielkiej Brytanii – mówi Robert Bąk. Dodaje, że przed czerwcowym referendum 1 euro było warte 76 pensów, a na początku listopada niemal 90 pensów. Taki kurs wymiany może się okazać zabójczy dla niektórych gałęzi irlandzkiej gospodarki. W dłuższej perspektywie słaby funt nieuchronnie spowoduje utratę miejsc pracy. To z kolei przełoży się na większe trudności w znalezieniu zatrudnienia przez Polaków.

Barnaba Dorda podkreśla, że spore problemy rozpoczną się po ewentualnym wprowadzeniu ceł w wymianie handlowej. – Przedsiębiorcy muszą więc znaleźć nowe rynku zbytu dla produktów tradycyjnie eksportowanych nad Tamizę. Jest to pewnego rodzaju wyzwanie. Są więc osoby, które sugerują, że Irlandia powinna wyjść z Unii razem z Wielką Brytanią – mówi reprezentant związku zawodowego SIPTU.

Brexit może też mieć pozytywny wpływ na rynek pracy w Irlandii. – Dotyczy to sektorów, w których firmy spoza UE zechcą zainwestować w angielskojęzycznym kraju lub nawet przenieść swoje biura z Wielkiej Brytanii – uważa Marcin Węgier.

Marcin Gazda

(999)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twitter
praca_zagranica on Twitter
24 people follow praca_zagranica