Norwegia zatrudni nauczycieli!

Norwegia zatrudni nauczycieli!
620
0
Rosnące pensje, poziom bezrobocia brzmiący jak marzenie i hamowanie napływu przybyszy spoza Europy – to czeka nas w ciągu najbliższych 12 miesięcy na norweskim rynku pracy.

 

Norweskie bezrobocie to ciekawy przypadek. Obecny poziom 4,9% to marzenie z polskiej perspektywy, choć na norweskie standardy jest ono… najwyższe od lat. Mimo to znalezienie pracy nie powinno być w tym kraju dużym wyzwaniem. Widać to choćby w polskich urzędach i agencjach pracy, które rekrutują nieustannie pracowników na ten rynek.

 

Niekoniecznie po norwesku

‒ Mamy 18 ofert z Norwegii – mówi Marcin Lewandowski, doradca Eures z Urzędu Pracy w Łodzi. Dla porównania z dwa razy ludniejszej Szwecji jest ich tylko siedem. Spośród norweskich ofert aż siedem jest dla cieśli i stolarzy. – Można je znaleźć, wchodząc na krajową stronę sieci Eures – wyjaśnia Marcin Lewandowski. Inne oferty, jakie norwescy przedsiębiorcy zgłosili do urzędu, są dla asystentów w piekarni, kierowców, posadzkarzy, kucharzy, monterów sieci, fryzjerów. Łącznie potrzebnych jest ponad sto osób.

Wśród zebranych przez urząd ofert tylko jedna dotyczyła osoby z wykształceniem wyższym –  optometrysty w nadmorskim Horten na południu kraju. Podobnie jest w prywatnych agencjach pracy. – Od nowego roku przewiduję wznowienie rekrutacji dla cieśli szalunkowych, konstrukcyjnych, malarzy, monterów wentylacji, hydraulików – mówi jedna z krakowskich rekruterek.

Z kolei agencja Paretti, która szuka monterów wentylacji, gwarantuje darmowe przejazdy między Polską i Norwegią. We wszystkich przypadkach norweski jest mile widziany, ale niewymagany i może być zastąpiony angielskim.

 

Koniec z platformami

Jedyna branża, w której pracy może być mniej, to wydobycie ropy i gazu. Szczęśliwcy, którzy pracowali kiedyś na platformie wiertniczej w tym kraju, wiedzą, że można tam zarobić nawet kilkanaście razy więcej w Polsce. – Po trudnym okresie gwałtownych spadków cen ropy naftowej rynek pracy jeszcze przez dłuższy czas będzie odczuwał negatywne skutki spowolnienia. Wiąże się to z tym, że sektor paliwowy odpowiada za ok. 15% norweskiego PKB i niemalże 10% ogólnego zatrudnienia – wyjaśnia Tomasz Chałupa z wydziału handlu i inwestycji polskiej ambasady w Oslo. Jego prognozy dla osób zainteresowanych pracą przy wydobyciu ropy nie są najlepsze. – Niemalże ze 100% pewnością można stwierdzić, że w sektor paliwowy nadal będzie redukował zatrudnienie. Zaraz jednak pociesza: ‒ Z drugiej strony według norweskich ekonomistów pozostałe sektory gospodarki, tj. budowlanka i handel detaliczny, coraz częściej sygnalizują rosnące zapotrzebowanie na nowych pracowników, co będzie głównym źródłem nieznacznego spadku stopy bezrobocia w skali roku.

 

Renesans zawodu nauczyciela

Sektorem, o którym warto wspomnieć, jest też edukacja. Z powodu braku nauczycieli rząd zapowiedział, że w ciągu najbliższych czterech lat sprawi, że będzie to prestiżowy, pożądany zawód, który absolwenci studiów będą chętnie wybierać. Mogą się pojawić dla nich nawet dofinansowania do takich kierunków. Będzie to oznaczać większą konkurencję, ale i tak dopiero w perspektywie kilku lat, a nie miesięcy. Nauczyciele znajdą więc w Norwegii pracę, ale powinni się spieszyć. Jakie jeszcze wieści płyną z tego kraju? – Będą duże nakłady na przemysł i energetykę. Powinno się też utrzymać zwiększenie inwestycji w usługi. Wzrost inwestycji powinien w 2017 r. osiągnąć szczytową formę, ale dotyczy to tylko sytuacji na lądzie (w przeciwieństwie do inwestycji „na wodzie”, czyli w branży paliw – przyp. red.) i wciąż będzie o wiele niższy niż przed kryzysem – wynika z ostatniego raportu norweskiego urzędu statystycznego.

 

Pensja do pozazdroszczenia

Norwescy pracownicy zarabiają dziś średnio 43 tys. koron miesięcznie, czyli ponad tysiąc koron więcej niż rok temu. Taki wzrost dotyczy pracy zarówno w prywatnych firmach, jak i na państwowych posadach i utrzymuje się od lat. I choć norweski urząd statystyczny ostrzega, że to najwolniejsze tempo wzrostu od 30 lat, dla większości polskich pracowników norweskie pensje nadal będą atrakcyjne.

Jeśli chodzi o napływ imigrantów, to wszystko będzie zależeć od przyszłorocznych wyborów. W ostatnich kilku latach napływ ludzi spoza Europy do Norwegii był mniej liczny niż do sąsiedniej Szwecji. Odpowiadał za to w dużej części rząd konserwatystów, którzy w 2013 r. po raz pierwszy od dekady doszli do władzy. W przyszłym roku czekają nas kolejne wybory i na razie zanosi się, że partie centrowe i prawicowe mają szansę nadal rządzić. To będzie oznaczało, że imigrantów będzie przybywać równie wolno, jak dotychczas. Choć w 2014 r. przybyło ok. 38 tys. osób, a już rok później 67 tys., to w tym samym czasie wyprowadziło się z Norwegii aż 37 tys. przybyszy, przez co ogólnie poziom imigracji spadł z roku na rok o 17%. O ile w żadnym razie nie można uznać Norwegii, w której 13% obywateli to cudzoziemcy, za kraj jednorodny, o tyle istnieje mniejsza szansa tarć na polu kulturowym niż u sąsiadów. Zwłaszcza jeśli dokładniej przyjrzymy się danym liczbowym. W czasie gdy konserwatywne media straszyły Norwegów napływem uchodźców z Afryki, najwięcej zarejestrowanych cudzoziemców pochodziło z Syrii, Polski, Litwy i Szwecji.

Sonia Grodek

Bezrobocie w Norwegii

2012 2013 2014 2015 2016
3,00% 3,60% 3,20% 4,50% 4,90%

 

Kto przybył do Norwegii, a kto wyjechał?

Przyjechali Wyjechali
Norwegowie 8000 10 000
Syryjczycy 4000 24
Polacy 8182 3446
Litwini 3309 1897
Szwedzi 3603 3626
Łotysze 844 499
Erytrejczycy 3276 93
Niemcy 1311 1220
Somalijczycy 1884 249
Afgańczycy 1381 84
Filipińczycy 2241 1525
Islandczycy 1002 696

Z danych Statistisk Sentralbyra

(620)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twitter
praca_zagranica on Twitter
28 people follow praca_zagranica
Twitter Pic YaajobP Twitter Pic Rafa6022 Twitter Pic Cycu7676 Twitter Pic opan1997 Twitter Pic K_Zadzwo Twitter Pic Zwrot_Po Twitter Pic rafalrys Twitter Pic Agencja_